Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2015

Tort czekoladowo-miętowy


Tort czekoladowo-miętowy, który na zawsze zostanie dla mnie tortem niezgody.

Pierwszy raz

Smak pastylek After Eight albo się kocha albo nienawidzi. Mało kto pozostaje wobec niego obojętny. Znam dwóch największych fanów tych słodyczy, mojego Tatę i mojego chłopaka, który jeśli ma tylko okazję zawsze wybiera miętowe lody, czekolady i batoniki. Przygotowując dla ostatniego urodzinową niespodziankę wiedziałam, że muszę ten smak wykorzystać. Znalazłam na Moich Wypiekach odpowiedni przepis, kupiłam składniki, chytrze ukryłam je w czeluściach lodówki i przygotowałam wymarzony tort. Pierwszy raz wyszłam poza bezpieczny i znany mi teren tortów na biszkopcie ze śmietankowym kremem i kwaskowymi owocami. Tort wyszedł naprawdę wspaniały, mocno czekoladowe ciasto, orzeźwiający, lekki krem i polewa z gorzkiej czekolady. 
Podczas urodzinowej imprezy wszyscy go chwalili, komentowali i prosili o dokładkę, a ja sama w życiu nie byłam bardziej dumna ze swojego wypieku! Czym prędzej chciałam go znów przygotować i umieścić na blogu.

Drugie podejście i totalna katastrofa

Urodziny Taty, fana czekoladowo-miętowych cukierków i miętowych likierów to chyba doskonała okazja do przygotowania tego ciasta, prawda? Znów zabrałam się za "knucie" i skrycie kupowałam składniki dzieląc się z Mamą zadaniami.

Jadąc do domu byłam więc podekscytowana, przekonana że zdjęcia wyjdą wspaniałe, a Tata będzie szczęśliwy. Po wejściu do domu zauważyłam przykryty pod bawełnianą ściereczką kakaowy biszkopt. Wyrośnięty, dostojny i piękny jak nigdy wcześniej i moją Mamę, która chciała podobno odciążyć mnie od obowiązku pieczenia blatów do ciasta. Każdy kto mnie zna wie, że dla mnie to niedźwiedzia przysługa. Kocham piec i lubię wszystkiego sama dopilnować! Łzy cisnęły mi się do oczu, bo umawiałyśmy się na coś innego, a moja Mama musiała postawić na swoim. Zamiast super ekscytującego kulinarnego przeżycia znów robiłyśmy tort o smaku takim jak zawsze: śmietanka, kawa, kakao i kwaśny mus porzeczkowy. 

Nie żeby te smaki były złe, o nie. Są doskonałe, ale zawsze te same. Pieczemy w domu torty przynajmniej 4 razy do roku i zawsze smakują tak samo - albo krem jest kawowy, albo biszkopt nasączony jest kawą i posypany warstwą tartej czekolady, albo śmietanka ma w sobie kawałki czekolady. To nasz domowy cukierniczy comfort zone. Tort prezentował się w ten sposób, śliczny jak zawsze. 





Niestety cały weekend nie mogłam Mamie wybaczyć, że pokrzyżowała mi plany. Docinałam jej w każdym możliwym momencie, złośliwe komentarze same cisnęły mi się na usta, a ja nie mogłam przełknąć tej strasznej dla mnie straty. Całe 2 dni myślałam o torcie i o tym, że muszę koniecznie czym prędzej go upiec i zrobić na złość Mamie. Aż mi wstyd za tę motywację...

Sukces i pełna satysfakcja?

W zeszłą niedzielę wpadli do mnie rodzice. Postanowiłam czym prędzej zabrać się za ciasto. Wstałam o 7, pobiegłam do sklepu i zabrałam się za pieczenie. Towarzyszyły mi mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo cieszyłam się z tego wspaniałego tortu, z drugiej źle mi było z emocjami, które towarzyszyły drugiej "nieudanej" próbie. Postanowiłam przeprosić Mamę za paskudne zachowanie i pełne goryczy docinki dla jej bezpiecznych smaków i rządzenia we własnej kuchni. W końcu to jej kuchnia, a ja nauczyłam się tam prawie wszystkiego. Przy rozmowie dowiedziałam się, że Mamie wcale nie było miło z wspomnieniem nieszczęsnego tortu i było jej zwyczajnie przykro.


Wnioski na przyszłość

Czasem warto opuścić swoją strefę komfortu i spróbować nieco innych wrażeń, smaków i doznań. Nie wolno jednak nikogo zmuszać do czegoś na co nie jest gotowy. Dla jednych zmiana rodzaju masła lub sposobu smażenia jajecznicy to już duży szok, a inni (w tym ja) nie lubią dwa razy chodzić tymi samymi kulinarnymi ścieżkami. Zamiast się boczyć i wzniecać w sobie żar złych emocji, złości i goryczy lepiej po prostu się dogadać. I to tego Was wszystkich zachęcam. Nie pieczcie nikomu na złość, to się zwyczajnie nie opłaca. 

Wracając do tortu...

Jest naprawdę wyjątkowy. Myślę, że posmakuje nawet tym, którzy omijają miętowe lody szerokim łukiem. Wbrew pozorom jest bardzo prosty w przygotowaniu, a prezentuje się naprawdę wspaniale. Nigdy wcześniej nie jadłam podobnego ciasta, intensywnie czekoladowego, gęstego, ale jednocześnie lekkiego jak piórko. Żaden tradycyjny biszkopt nie dorasta mu do pięt! Kto z Was się na niego skusi? Z podanej poniżej proporcji wychodzi tort dla 8-10 osób.



Składniki na formę 18 cm:

Ciasto:
3/4 szklanki mąki pszennej 
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 kostki masła
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
1/3 szklaki kakao
2 średniej wielkości jajka
1/2 szklanki cukru
2-3 łyżki cukru z wanilią
1/3 szklanki kwaśnej gęstej śmietany 18%

WSZYSTKIE SKŁADNIKI MUSZĄ BYĆ W TEMPERATURZE POKOJOWEJ

Masło i czekoladę rozpuścić na małym ogniu lub w kąpieli wodnej, dodać przesiane przez sito kakao, odstawić do przestudzenia.

Mąkę, sodę i proszek do pieczenia przesiać i odstawić.

Jajka ubić z cukrami na gęstą puszystą masę. Dodać przestudzoną czekoladę i zmiksować mikserem.

Następnie dodawać raz łyżkę śmietany, raz łyżkę przesianej mąki z proszkiem i mieszać szpatułką lub łyżką, nie mikserem. Ciasto ma zbitą, dość gęstą konsystencję. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec około 45-50 min w 170 stopniach. Po tym czasie wyłączyć piekarnik i stopniowo studzić ciasto. Najpierw trzymać w zamkniętym piekarniku przez 5-7 min, później delikatnie uchylić drzwiczki na 5-7 min, następnie całkowicie otworzyć drzwi piekarnika. Po 10-15 minutach studzić ciasto na kratce aż będzie lekko ciepłe. Wtedy można je wyjąć z formy i odstawić do całkowitego wystudzenia.

Nasączenie:
1/2 szklanki wody
kilka kropel miętowych (zwyczajnych z apteki za 3 zł)
opcjonalnie likier miętowy*

Kiedy ciasto czekoladowe będzie całkowicie zimne, można je przeciąć ostrym i długim nożem na 3 części. Każdą część delikatnie nasączyć. Ciasto samo w sobie nie jest suche jak biszkopt.
Pamiętajcie, że na wierzch najlepiej będzie się nadawać idealnie płaski spód.
*można też użyć zaparzonej miętowej herbaty lub świeżej mięty

Zielony krem miętowy
250 gramów mascarpone
200 ml śmietanki 36%
1,5 łyżki cukru pudru
1 tubka zielonego barwnika Dr'Oetkera (nie mam doświadczenia z innymi)
krople miętowe do smaku (u mnie około 35-40)

Zimną śmietankę, mascarpone i cukier zmiksować razem, dodać barwnik. Do zielonego kremu dodawać krople do smaku. Krem podzielić na 3 mniej więcej równe części.

Na pierwszy nasączony blat wyłożyć porcję kremu, przykryć drugim blatem i drugą porcją kremu. Na koniec położyć 3 i ostatni blat czekoladowy. Pozostałym kremem udekorować boki. Najlepiej i najwygodniej użyć do tego dużego gorącego noża. Ja zawsze mam w kubeczku wrzątek i moczę w nim przez chwilę nóż i równomiernie rozprowadzam krem.

Czekoladowa polewa
3/4 tabliczki gorzkiej czekolady
2-3 łyżki masła lub oleju kokosowego
3-4 łyżki śmietanki 36%

Masło lub olej kokosowy rozpuścić. Dodać połamaną czekoladę, odstawić aż się zrobi miękka i dokładnie wymieszać z masłem. Na koniec dodać śmietankę. Całość przestudzić przez 5-10 min, aż zacznie gęstnieć. Polewę wylać na sam środek ciasta i nożem równomiernie rozprowadzić po brzegach, aż zacznie spływać i tworzyć fantazyjne wzory. Odstawić do lodówki na co najmniej godzinę. Można udekorować tort listkami świeżej mięty. Moim zdaniem w tej wersji jest najładniejszy.



Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.







wtorek, 31 marca 2015

Ciasto marchewkowe z mleczną czekoladą od Liski z White Plate



Cześć!

Jak zdążyliście pewnie zauważyć w tym poście  ostatnio przybyło mi kilka kulinarnych książek. Wszystkie pięć nowości to wspaniałe prezenty. Dzisiaj pokażę Wam przepis z książki Liski z bloga White Plate. Lubię tę pozycję za proste, domowe przepisy i takie zwyczajne ciepłe zdjęcia. Z przyjemnością czytam komentarze i uśmiecham się na widok fotografii każdego deseru czy ciasta, które ma swoją historię i budzą w autorce przyjemne wspomnienia. Chociaż wiele słyszałam o bananowym chlebku z karmelem, zdecydowałam się z prostej przyczyny upiec właśnie to ciasto. Wszystkie niezbędne składniki były w domu, a w deszczową, zimną i wietrzną sobotę nikt nie ma ochoty wyściubiać z domu nosa. Zakasałam, więc rękawy i zabrałam się do pracy, a po 30 minutach pachnące i aromatyczne ciasto trafiło do piekarnika. 

Ten marchewkowy placuszek smakuje zupełnie inaczej od mojego wcześniejszego przepisu. Ciasto jest dużo bardziej zbite i ciężkie. Ale też wilgotne i sycące. Jeden kawałek jest wystarczający, żeby zaspokoić mały głód. Świetnie nadaje się do spakowania w pudełko na drugie śniadanie w pracy czy szkole. Ja tradycyjnie przygotowałam podwójną porcję - w moim domu mieszkają same łasuchy. Więc zanim zabierzemy się za kręcenie wielkanocnych bab i faszerowanie jajek, polecam Wam coś zwyczajnego, codziennego i bardzo smacznego. W końcu każdy dzień powinien być wyjątkowy!




Składniki (na jedną długą keksówkę):

4 duże jajka
3/4 szklanki cukru*
3/4 kostki masła (150 gramów) roztopionego i przestudzonego
2 szklanki mąki pszennej
3 duże marchewki starte na tarce(około 400 gramów)
1 tabliczka mlecznej czekolady (posiekana)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika

Przygotowanie:

Masło roztopić i przestudzić.
Jajka ubić z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodawać masło i miksować do połączenia. Następnie dodać przesianą mąkę, proszek, sodę i przyprawy i drewnianą łyżką wszystko wymieszać. Dodać startą marchewkę i posiekaną czekoladę i wszystko jeszcze raz dokładnie wymieszać.
Surowe ciasto przelać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i piec 60 min w 180 stopniach. Ja wszystkie ucierane ciasta wkładam do zimnego piekarnika, żeby ładnie i równo wyrosły, a nie spiekały się od razu.
Po upływie 60 min wyłączyć piekarnik i jeszcze 5 min trzymać w zamkniętym piekarniku. Następnie wyjąć, postawić na kratce i ostudzić.

Smacznego!

*Jeśli lubicie bardzo słodkie ciasta, dodajcie odrobinę więcej cukru. Ja w każdym przepisie staram się go dodawać jak najmniej.



wtorek, 24 lutego 2015

Pyszne czekoladowe ciasto bez mąki i cukru


Cześć!

Bardzo ciężko napisać mi pierwsze zdanie po takiej przerwie na blogu. Dziwnie się czuję ze świadomością, że to pierwszy mój post od października! Na powrót postanowiłam przygotować coś niezwykłego. O czekoladowym cieście z fasoli słyszałam już od bardzo długiego czasu. Ciężko było mi się na nie zdecydować, bo zawsze miałam do przygotowania coś innego (w domyśle smaczniejszego) z białą mąką i cukrem. Nie sądziłam i nie zakładałam, że fasolowy i zdrowy odpowiednik brownie może dorównać klasycznej wersji. 

O przepisie przypomniałam sobie przy okazji mojego bardzo krótkiego bezglutenowego zrywu. Trwał tylko miesiąc, w trakcie którego sporo eksperymentowałam. Poznałam smak jaglanych naleśników, połączyłam klasyczny sos boloński z kaszą gryczaną i na potęgę piekłam buraki, które później smarowałam kozim serkiem i zawijałam w liście sałaty. Wszystkie te doświadczenia były bardzo ciekawe i motywowały mnie do codziennego kombinowania. Czy czułam się przez odstawienie glutenu lepiej? Tak, w styczniu czułam się bardzo dobrze i lekko, ale pewnie za sprawą dużej ilości warzyw, które codziennie dokładałam do każdego posiłku. Mam zamiar czasem przygotowywać coś bez glutenu, bo szukanie zamienników, próbowanie i badanie smaków to rzeczy bardzo ekscytujące i szczerze wszystkim to polecam.




Wracając do ciasta, no cóż, nie jest to może przystojniak na miarę Brada Pitta, jest raczej specyficzny jak Vincent Cassel. Konsystencją nie przypomina mi żadnego innego ciasta. Zamiast ciężkiego i zbitego chlebka mamy delikatny czekoladowy mus. Ciasto dużo lepiej smakuje na drugi i trzeci dzień. Porządnie nasyci przez dużą ilość białka, zaspokoi ochotę na słodkości w pracy i nie odłoży się w postaci tłuszczu w okolicach talii. Ciasto można jeść bez polewy czekoladowej, ale moim zdaniem naprawdę dodaje mu klasy i smaku. Więc jeśli tak jak ja planujecie zadbać o sylwetkę przed wakacjami lub po prostu chcecie spróbować czegoś nowego, polecam Wam ten przepis. Jest bardzo prosty i szybki i gwarantuję Wam, że możecie w ten sposób nabrać swoich bliskich. Wśród moich znajomych nikt nie doszukał się tajemniczego składnika.

Kto się skusi?

Składniki:


2 puszki czerwonej fasoli (około 400 gramów)
1 tabliczka gorzkiej czekolady
3 duże jajka - osobno białka i żółtka
2 dojrzałe banany (najlepiej z czarnymi kropkami)
2 łyżki gorzkiego kakao
2 łyżki oleju kokosowego (lub masła)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (lub sody dla bezglutenowców)
1 łyżeczka cynamonu
6-7 suszonych daktyli (lub garstka żurawiny, moreli lub rodzynek)

polewa czekoladowa:
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
1 łyżka oleju kokosowego (lub masła)
2 łyżki mleka


Przygotowanie:


Czekoladę na ciasto rozpuścić z olejem kokosowym i przestudzić.

Fasolę opłukać i przełożyć do miski. Dodać banany, żółtka, cynamon, proszek do pieczenia, kakao i zmiksować wszystko na gładko. Spokojnie wystarczy do tego zwykły ręczny blender.

Białka jajek ubić mikserem na sztywną pianę, a daktyle posiekać drobno.

Do czekoladowej masy dodać pianę z białek, daktyle i wymieszać łyżką.

Ciasto przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do zimnego piekarnika i piec 55 min z 170 stopniach. Na kolejne 10 minut zostawić ciasto w wyłączonym piekarniku.

Następnie studzić na kratce, aż będzie zupełnie zimne. Dopiero wtedy można je polać czekoladową polewą.

Czekoladę podzielić na kawałki, dodać łyżkę oleju kokosowego i mleko i rozpuścić, a następnie polać ciasto. Można posypać wierzch wiórkami kokosowymi lub orzechami. Kiedy całkowicie wystygnie i zgęstnieje, można kroić.



Smacznego!

Przepis inspirowany: http://dietetycznie-w-kuchni.blogspot.com/2013/10/czekoladowo-bananowe-ciasto-z-fasoli.html

piątek, 20 czerwca 2014

Delikatne ciasto z owocami z Moich Wypieków


Cześć! W każdy weekend w moim domu piecze się ciasto. Zimą najczęściej sięgamy po szarlotki, ciasto marchewkowe lub ciężkie ciasto owsiankowe. Latem stawiamy na ciasta z owocami, które są dla mnie nieodłącznym składnikiem wakacyjnych miesięcy. Pierwsze ciasto czerwca to oczywiście biszkopt z kremówką, galaretką i truskawkami, jako drugie zawsze ucierane ciasto z rabarbarem i  truskawkami, a na koniec kruche z wiśniami. W tym roku postanowiłam pierwszy raz wykorzystać przepis z Moich Wypieków, zazwyczaj zdjęcia są tak piękne, że aż mnie onieśmielają! Przygotowałam to puszyste, biszkoptowe ciasto na dzień Mamy, niestety mimo podwójnej porcji nie zdążyłam zrobić porządnego zdjęcia i zrobiłam je jeszcze raz. Jest bardzo delikatne i lekkie, łatwe w przygotowaniu i podobno pasują do niego wszystkie owoce. Za pierwszym razem użyłam kwaśnego rabarbaru, a za drugim słodkich płaskich brzoskwiń. Bardziej pasowała mi pierwsza wersja - lubię kwaśne owoce w cieście. Zdecydowanym plusem są proste składniki i bardzo krótki czas przygotowywania, 15 min i ciasto ląduje w piekarniku.

Dalej się zastanawiacie co przygotować na weekend?

Składniki:


4 duże jajka (oddzielnie białka i żółtka)
3/4 szklanki cukru
1/2 szklaki oleju
1 i 1/2 szklaki mąki tortowej
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka esencji waniliowej (lub aromatu)
600 gramów owoców (truskawki, rabarbar, brzoskwinie, porzeczki)
cukier puder do dekoracji


Przygotowanie:

Białka ubić na sztywną pianę, następnie po łyżce dodawać cukier i dalej miksować, aż piana zrobi się szklista. Dodać żółtka i zmiksować. Następnie cały czas miksując wlać cienka stróżką olej i esencję waniliową. Przesiać mąkę i proszek i wymieszać delikatnie łyżką. Ciasto przelać do formy (u mnie 25 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, powciskać owoce i piec około 50-55 min w rozgrzanym do 170 stopni piekarniku. Studzić na kratce. Ciasto może delikatnie opaść. Przed podaniem posypać grubą warstwą cukru pudru.



Smacznego!

P.S. Na ostatnim zdjęciu kawałek mojej nogi, zanim zjadły ją komary. Mam 25 ugryzień na całym ciele...

środa, 16 kwietnia 2014

Puszysta babka na serku (babka wielkanocna)


Cześć!

Dziś prezentuję kolejny przepis na Wielkanoc. Puszysta, delikatna i wilgotna babka będzie idealną ozdobą stołu. Przygotowanie jej zajmuje tylko kilka chwil. Do swojej wersji wykorzystałam skórkę z cytryny, ale doskonale będzie pasować też pomarańcza czy wanilia. Można ciasto polać lukrem (1 łyżka soku z cytryny + 1 szklanka cukru pudru) lub tak jak ja obsypać cukrem. W jednej i drugiej wersji będzie bardzo smaczna.

wtorek, 18 marca 2014

Prosty placek jabłkowy z frostingiem z mascarpone

Cześć!

Ostatnio najczęściej lubię proste ciasta  i zwyczajne placki. Chlebek bananowy i ciasto marchewkowe przygotowuję zdecydowanie najczęściej. Dziś postanowiłam przygotować ciasto jabłkowe, które jest bardzo wilgotne i delikatne, a sposób jego przygotowania niewiele różni się od powyżej wymieniowych. Mascarpone jest delikatnie słodkie i bardzo kremowe, więc nie potrzebuje dosładzania, ale jeśli akurat nie mamy go pod ręką można wykorzystać serek kanapkowy, np. Bieluch, i dodać do niego odrobinę cukru pudru. Najlepiej wykorzystać kwaśne szarlotkowe jabłka, np. renety. Można też dodać pokruszone orzechy włoskie, ale nie jest to konieczne.

środa, 26 lutego 2014

Chlebek bananowy (banana bread)



Cześć!

Są składniki, które łączą się w idealne pary. Razem tworzą kompozycję, której ciężko się oprzeć. Dla mnie połączeniem zwalającym z nóg jest zawsze mozzarella i pomidory oraz banan i czekolada! Wszystko co czekoladowo-bananowe albo bananowo-czekoladowe jest pyszne; lody, owsianki, placuszki, desery i ciasta!


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Tarta z jabłkami i kisielem cytrynowym (szarlotka z cytrynową nutą)

Ależ dziś jest piękna pogoda! Dużo słońca i czyste niebieskie niebo - w sam raz, żeby wybrać się na zakupy świąteczne. Mam całą listę prezentów i dziś zamierzam kupić je wszystkie. Bardzo nie lubię zostawiać tego na ostatnią chwilę (niestety często mi się to zdarza).

W tym tygodniu czekają mnie 3 wigilie. Na jedną z nich mam przynieść własnoręcznie przygotowany prezent dla osoby wylosowanej w Mikołajki. Co roku przygotowanie tego prezentu spędza mi sen z powiek, ale teraz wyjątkowo mam pomysł i konsekwentnie go realizuję od kilku dni. Oczywiście pokażę Wam jak będzie gotowy!

Na inne przygotowujemy spotkania przygotowujemy po prostu świąteczne potrawy.
  

Na blogu mam tylko jeden przepis na szarlotkę - klasyczną, z kratką z ciasta i cukrem pudrem. Mój tata kocha ją najbardziej na świecie, a my przyjmujemy jej wyższość nad innymi, bo jest perfekcyjna.

Po komentarzu Basi pod moimi propozycjami na święta, o szarlotce z kisielem cytrynowym, postanowiłam złamać nieco domowe konwenanse. Najpierw z swoim mieszkaniu, a jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to również w domu. Przepis na szarlotkę z cytrynową nutą jest bardzo popularny, zdziwiła mnie mnogość sposobów przygotowywania i podania. Po godzinie przeszukiwania internetu zdecydowałam się przygotować swoją własną wersję;) 

Byłam bardzo zaskoczona, bo szarlotka wyszła pyszna. Bardzo krucha, kwaskowa i ciekawa. Jeśli Wam się znudził klasyczny jabłecznik bardzo polecam przepis na tartę jabłkowo-cytrynową.


Składniki:

ciasto:
1/2 kostki masła
2 żółtka
1 i 1/2 szklanki mąki
2 łyżki cukru pudru
szczypta proszku do pieczenia
3 łyżki zimnej wody

jabłka:
6-7 kwaśnych jabłek
1 kisiel cytrynowy
2 białka
2 łyżki rodzynek (opcjonalnie)
1 łyżeczka cynamonu

dodatkowo:
cukier puder


Przygotowanie:


Ciasto:
Wszystkie składniki muszą być prosto z lodówki! Na stolnicy zagnieść ciasto, żeby było elastyczne. Gdy nie będzie chciało się skleić należy dodać jeszcze odrobinę wody. Uformować kulę i odłożyć je do lodówki.

Jabłka:
Jabłka obrać i podzielić na kawałki, przełożyć na patelnie lub do garnka z grubym dnem i podsmażać aż utworzą jednolitą masę. Następnie dodać kisiel i intensywnie wymieszać, żeby nie zrobiły się grudki, odstawić do ostudzenia. Ubić pianę z białek i szczypty soli (pamiętajcie - miska i pałki od miksera muszą być suche!!!). Pianę z białek wymieszać z masą jabłkową.

Ciasto podzielić na 2 części w proporcji 3/4 do 1/4. 3/4 ciasta rozwałkować do tortownicy 20-24 cm i nakłuwać widelcem. Na to położyć jabłka i rozwałkowaną resztę ciasta. Również poprzekłuwać widelcem

Piec około 55 min w 160 stopniach.


Smacznego!

poniedziałek, 21 października 2013

Ciasto marchewkowe - kwintesencja jesieni


Dzień dobry! Chciałabym, żeby jesień była cały czas taka jak dziś! Jest ciepło, słonecznie i pięknie. Od momentu kiedy obudziło mnie słońce mam świetny humor, dodatkowo wybieram się na pierwsze zajęcia fitness w tym roku akademickim w nowym klubie i czuję się bardzo podekscytowana. Poza tym moje wczorajsze marchewkowe ciasto wyszło idealne! Zawsze marzyłam o osiągnięciu takiego efektu, więc przepis zdecydowanie wart jest wykorzystania. Doskonale czuć orzechy (pierwszy raz z mojego sadu), rodzynki i aromatyczne, korzenne przyprawy. Ciasto jest wilgotne, słodkie i pyszne. Idealne do kawy w taki piękny dzień jak dziś (w mniej piękny pewnie też)

Składniki:

3 duże jajka
1 szklanka cukru (może być brązowy)
1/2 szklanki oleju
2 szklanki mąki
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynek
2 szklanki tartej marchewki (2 duże)
1 łyżeczka przyprawy do piernika (lub cynamonu)


Przygotowanie:

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę (około 5 min), ciągle miksując dodawać partiami olej (ja dzieliłam na 3 części). Teraz należy wyłączyć mikser i wszystko mieszać łyżką. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i startą na drobnych oczkach marchewkę (lub zblendowaną  - ten sposób jest dużo szybszy i nie wymaga żadnego wysiłku) i dokładnie wymieszać. Na koniec dodać orzechy i rodzynki. Przelać do formy (u mnie tortownica o średnicy 23 cm, ale mogą być też keksowki) i wstawić do piekarnika. Nastawić na 160 stopni i piec około 60 min. Po tym czasie zostawić ciasto na chwilę w piekarniku otwartym - około 30 min, a następnie ostudzić na kratce. Podawać z cukrem pudrem lub frostingiem z serka kanapkowego.


Smacznego!

środa, 2 października 2013

Kajmakowy sernik z kawowo-czekoladową polewą


Pamiętacie moje wyzwanie "poszukiwanie sernika idealnego"? Nie? Nic dziwnego, też zupełnie o nim zapomniałam. Przez całe lato zajadałam się pysznymi owocowymi słodkościami. Dopiero ostatnio przy obowiązkowej porannej kawie z moja przyjaciółką przypomniałam sobie o wspaniałym kajmakowym serniku jej koleżanki, która zainspirowała mnie do wypróbowania różnych sposobów na to pyszne ciasto. Dziś mam dla Was przepis na sernik z masą kajmakową na owsianym spodzie. Jest wspaniały, bardzo wilgotny i kremowy. Polecam wszystkim amatorom serników. 

Składniki:

spód:
3/4 szklanki płatków owsianych (zmielonych)
1/4 kostki masła
1/3 masy kajmakowej (puszka 400 gram)

masa serowa:
1 kg sera zmielonego 3 razy (lub z wiaderka)*
1/2 szklanki cukru
2 łyżki cukru z wanilią
5 jajek
2/3 masy kajmakowej
1/2 szklanki śmietanki 30%
3 łyżki mąki pszennej

polewa czekoladowo-kawowa:
1 tabliczka mlecznej czekolady
3 łyżki śmietanki 30%
1 łyżka masła
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

*ale nie mam doświadczenia w tej materii, więc nie mogę nic polecić

Przygotowanie:

Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej!

Płatki wymieszać z  masłem- konsystencja ma przypominać ciasto kruche. Tortowicę 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie położyć płatki, posmarować grubą warstwą masy kajmakowej i wstawić do lodówki na 30 min.
W tym czasie ser zmiksować z mąką i cukrem (około 2 min). Następnie dodawać po 1 jajku i miksować po 30 sekund. Po tym czasie dodać masę kajmakową i śmietankę.  Przelać na owsiany spód i włożyć do piekarnika nagrzanego do 150 stopni i piec 1 godzinę, a następnie podnieść temperaturę do 170 i dopiekać 15 min. (sernik powinien być delikatnie przypieczony)*. Zostawić w otwartym piekarniku do wystudzenia. Czekoladę, masło i śmietankę włożyć do garnka i na niewielkim ogniu rozpuścić, na koniec dodać kawę. Polać wystudzony sernik (warstwa będzie dość gruba i może delikatnie rozlać się po bokach) i wstawić do lodówki (lub na balkon) na 2-3 godziny, żeby wszystkie smaki się przegryzły.

* Czas oczywiście zależy do tego jaki mamy piekarnik -piekarnik w moim domu i piekarnik w mieszkaniu pieką zupełnie inaczej.



Smacznego!

środa, 18 września 2013

Biszkopt z budyniem, powidłami i wiórkami kokosowymi


Biszkopt z budyniem to szlagierowe ciasto w moim domu. Kiedyś zawsze przygotowywałyśmy je z mamą, gdy brakowało nam pomysłu na coś słodkiego na niedzielę. Zawsze wychodzi, jest słodkie i kwaskowate, podzielne, a poza tym ładnie się prezentuje. Nie jest to najbardziej dietetyczna propozycja, ale na kawałek takiego ciasta ciężko się nie skusić (ważne by nie była to cała forma). Jakie są wasze niezawodne, domowe ciasta?

Składniki:

Biszkopt:
6 jajek
1 szklanka cukru
1 i 1/2  szklanki mąki pszennej
1/4  szklanki mąki ziemniaczanej
1 łyżka octu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Budyń:
1/2 litra mleka
3/4  szklanki cukru
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią lub esencji waniliowej
1/2 kostki masła
Dodatkowo:
1/2 słoiczka powideł śliwkowych (najlepiej domowych)
100 gram wiórków kokosowych



Przygotowanie:


Jajka ubić na sztywno z cukrem (10 – 15 min) aż będą jasne i puszyste. Następnie dodać przesianą mąkę i proszek do pieczenia i delikatnie wymieszać łyżką! Na koniec dodać łyżkę octu. Ciasto wylać na formę wyłożoną papierem do pieczenia i piec 50 min w 160 stopniach. Biszkopt powinien być rumiany i wyrośnięty. Przestudzić na kratce i przeciąć wzdłuż.
Gdy biszkopt przestygnie przygotować budyń. Z porcji mleka odlać 1/2 szklanki. Resztę mleka zagotować z masłem i cukrami. Gdy zacznie bulgotać dodać resztę mleka rozmieszaną z mąką i intensywnie mieszać aż zgęstnieje. Zdarza się, że masło odzieli od mleka, wtedy nie trzeba tracić głowy tylko najzwyczajniej na świecie zmiksować krem. Gorący budyń przelać na blat biszkoptu, rozsmarować i przykryć drugą częścią ciasta. Położyć na nim folię aluminiową lub papier, przykryć dużą deską do krojenia lub tacą, a na to 1 kg mąki lub cukru lub czegoś ciężkiego. Gorący budyń wniknie w ciasto i nie będzie suche. Na koniec posmarować powidłami i posypać prażonymi na suchej patelni wiórkami kokosowymi.
Smacznego!

środa, 28 sierpnia 2013

Brownie z kremem z twarogu i jeżynami

Cześć! Ostatnio sporo jest przepisów na obiad, więc dziś dla odmiany pyszne ciasto. Brownie jest bardzo pyszne, ale ma dość dużo cukru dlatego zdecydowałam się na delikatny krem z białego sera z odrobiną miodu i kwaśnych owoców. Ciasto prezentuje się znakomicie, idealnie nadaje się na letni deser. Myślę, że będę je przyrządzać dużo częściej, zawsze znajdę gorzką czekoladę w domu (jedyna jakiej mój brat nie tyka). 
Poza tym mam urlop i spędzam czas w domu, ale już w niedzielę wyjeżdżam! Nie mogę się doczekać!

Składniki:

2 tabliczki gorzkiej czekolady
2/3 kostki masła
2/3 szklanki cukru
1 szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 jajka

krem:
250 gram półtłustego twarogu
3 łyżki miodu
sok z 1/2 cytryny
1 łyżka masła
(opcjonalnie żelatyna)

dodatkowo:
2 garście jeżyn (borówek, malin)

Przygotowanie:

Czekoladę i masło rozpuścić w rondelku i przestudzić. Jajka ubić z cukrem na sztywną masę, dodać mąkę i proszek do pieczenia i delikatnie wlać roztopioną czekoladę. Tortownicę (23 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć ciasto. Włożyć do zimnego piekarnika i dopiero włączyć na 180 stopni. Piec około 20-25 min. Ja piekłam 30 min i niestety było przepieczone i suche. Brownie przestudzić.

Wszystkie składniki na krem wrzucić do malaksera  i mielić aż konsystencją będzie przypominać mascarpone. Wyłożyć na wystudzone ciasto, obsypać owocami i chłodzić w lodówce co najmniej 2 godziny. 


Smacznego!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Zaskakujące cukiniowe ciasto

Cześć! Cukinia to bardzo śmieszne warzywo. Ma tyle zastosować, że można dostać zawrotu głowy. Nie dość, że stanowi nieodłączny element leczo, to świetnie nadaje się do makaronu czy placuszków. O cieście z dodatkiem cukinii słyszałam już od dawna, ale ciężko mi było wyobrazić sobie warzywo, które najbardziej komponuje się z czosnkiem, na słodko. Zachwalano je jednak tak intensywnie, że postanowiłam się skusić, a że cukinii nie przeszkadza susza i rośnie jak szalona, surowca miałam pod dostatkiem. Okazało się, że ciasto jest wyborne! Cudownie delikatne i puszyste. Moim zdaniem wcale nie czuć w nim cukinii, ale wszystkie dodane przyprawy. Ciasto piekłam już 3 razy, w różnych piekarnikach. Tylko raz wyszło delikatnie zakalcowate (mój domowy piekarnik nie radzi sobie z ucieranymi ciastami wcale), ale i tak bardzo smaczne. Gorąco polecam! Przepis pochodzi z bloga Arabeski.

Składniki:

2 szklanki tartej i odciśniętej cukinii
3 jajka
1 szklanka cukru (lub mniej)
2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklaki oleju
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka esencji waniliowej (opcjonalnie)
szczypta soli
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1 tabliczka gorzkiej czekolady pokrojonej na kawałeczki lub 1/2 szklanki rodzynek

Przygotowanie:

Cukinie zetrzeć na tarce jarzynowej i położyć na durszlaku, aby oddała nadmiar wody. Jajka zmiksować z cukrem i wanilią na puszystą masę (około 5-6 min). Dodać mąkę, sól, cynamon i proszek i delikatnie wymieszać. Na koniec dodać odciśniętą cukinię i kawałki czekolady i wymieszać z całym ciastem. Przełożyć to długiej keksówki lub tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 50 min w 200 stopniach, ale najlepiej czas dostosować do własnego piekarnika i "suchego patyczka". 


Smacznego!

love las <3

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Tarta z kremem z białej czekolady, mascarpone i truskawkami


To oficjalne. Pozostaje w związku z białą czekoladą i mam nadzieję, że pozostanę w nim na lata. Muffinki z białą czekoladą posmakowały mi tak bardzo, że na drugi dzień postanowiłam wykorzystać ją do przygotowania pysznego kremu do tarty. Ciasto jest banalnie proste i nie jest pracochłonne dzięki czemu przypadnie do gustu ludziom, którzy nie lubią spędzać czasu w kuchni. Jeśli nie mamy piekarnika do przygotowania spodu tarty można użyć ciasteczek- w ten sposób. Do tego lekkiego i słodkiego kremu świetnie będą pasować wszystkie sezonowe owoce. Wybrałam truskawki, bo już są tak pyszne, że nie mogę się im oprzeć. Pamiętajcie jednak, żeby nie kupować truskawek w Tesco, są okropnie twarde, kwaśne i psują się jeszcze w opakowaniu. Zdecydowanie lepiej zapłacić odrobinę więcej i kupić koszyczek na targu. No chyba, że mamy już nóż na gardle... ;) Miłego tygodnia! Trzymajcie za mnie kciuki w tym tygodniu, sesja się właśnie zaczyna;(

Składniki:

na ciasto:
1 szklanka przesianej mąki tortowej
1/2 kostki masła w temperaturze pokojowej
szczypta soli
2 łyżki cukru pudru
1 żółtko
2 łyżki zimnej wody

krem:
1/2 tabliczki białej czekolady (lub więcej jeśli lubimy bardzo słodkie kremy)
1 opakowanie serka mascarpone

dodatkowo:
2-3 garście truskawek
uprażone płatki migdałowe (1 łyżka)
listki mięty


Przygotowanie:

Składniki na ciasto zagnieść, uformować kulę i odstawić na 1 h do lodówki lub 20 min do zamrażalnika. Następnie rozwałkować i wyłożyć formę o średnicy około 20-23 cm, zrobić widelcem dziurki i wstawić do piekarnika na 20-25 min aż ciasto będzie złote i przestudzić na kratce. Uwaga ciasto jest bardzo kruche i można łatwo je połamać.

Czekoladę rozpuścić na małym ogniu i ostudzić. Dodać serek i zmiksować na gładką masę, a następnie przełożyć na zimne ciasto. Poukładać truskawki podzielone na 4, posypać uprażonymi na suchej patelni  migdałami i udekorować listkami mięty.

sobota, 11 maja 2013

Ulubione ucierane ciasto z rabarbarem i truskawkami

Sezon na truskawki dopiero się zaczyna, ale rabarbaru mamy pod dostatkiem. Cudownie, bo uwielbiam rabarbar w ciastach i deserach, niekoniecznie na surowo ;) Truskawki i rabarbar to mój ulubiony słodko-kwaśny duet. Do tego delikatne, puszyste ciasto i jestem w niebie. Jeśli nie macie planów na niedzielne ciasto, zdecydowanie polecam wypróbować.

środa, 8 maja 2013

Najlepsze cytrynowe ciasto z oliwą z oliwek i maślanką


Cześć! Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie słoneczny i nie będzie burzy. Kiepsko znoszę ostatnio skoki ciśnienia i wypijam przemysłowe ilości kawy, co pewnie nie jest zbyt zdrowe. Dziś mam dla Was przepis na idealne cytrynowe ciasto, które jest puszyste, wilgotne i bardzo cytrynowe! Przepis jest tak dobry, że absolutnie nie chciałabym nic w nim zmieniać. Wszystkie smaki idealnie się komponują, a poza tym wystarczy tylko wymieszać składniki i upiec. Nawet 5-latki poradzą sobie z takim zadaniem. Skorzystałam z przepisu Beatrice.

piątek, 26 kwietnia 2013

Sernik cappuccino (Najlepszy kawowy sernik)


Cześć! Dziś dzień słodkości, bo ostatnio częstowaliśmy Was przepisami na obiady. W dalszym ciągu poszukuję sernika, który powaliłby  mnie na kolana i był niezawodny. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z poczynionych dotychczas prób i za każdym razem sernik wychodzi coraz smaczniejszy. Tym  razem również inspirował mnie przepis z Kwestii Smaku, oczywiście zmodyfikowałam go odrobinę. W skrócie- był pyszny, niesamowicie intensywny w smaku, kremowy i delikatny, spód z płatków osianych i czekolady chrupiący, a kawowa pianka puszysta. Wszyscy, którzy próbowali od razu oddawali mu serce, a ja byłam dumna jak paw (z rozłożonym kolorowym ogonem, który spaceruje po krakowskim zoo).

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Puszysty waniliowy sernik

Czeeeść! Zeszłego lata poznałam koleżankę mojej przyjaciółki Sabinę, która przez całe wakacje co tydzień przygotowywała inny sernik.Bardzo spodobał mi się ten pomysł i po ostatnim średnio udanym serniku postanowiłam rozpocząć poszukiwania idealnego przepisu. Zaczynam od przepisów z Kwestii Smaku i mam nadzieję, że kolejne propozycje będą równie udane co ten właśnie. Jest niesamowity! Puszysty, delikatny, wilgotny i mocno waniliowy. Ze świeżymi owocami musi smakować wybornie. Chyba zdecyduję się, żeby zastąpić nim tradycyjny tort na urodziny mojego taty w najbliższą sobotę.
Bardzo się ciesze ze słońca, od razu bardziej chce mi się żyć i mam dużo więcej energii. Co prawda, wiosna wiąże się u mnie zawsze z rozpasaniem i bardzo ciężko mi wybrać duszną salę wykładową zamiast spaceru nad Wisłą. Może w tym semestrze będę bardziej zdyscyplinowana niż w poprzednich? Nie wiem, ale trzymajcie za mnie kciuki!

Składniki:

1 kg drobno zmielonego, kremowego sera
1 szklanka cukru
3 łyżki mąki ziemniaczanej lub pszennej (można zastąpić waniliowym budyniem)
5 jajek
1/2 szklanki śmietanki 30%
3 łyżki ekstraktu waniliowego + ziarenka z 1 laski wanilii lub opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
*można zamiast wanilii użyć otartej skórki cytryny - wtedy sernik będzie bardziej klasyczny

Polewa
1 szklanka kwaśnej śmietany 12 lub 18%
3 łyżki cukru pudru

Przygotowanie:
Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej. Ser, mąkę i cukier ucierać w misce na średnich
obrotach około 2 min, aż utworzą gęstą, gładką masę. Następnie dodawać po 1 jajku i miksować po 30 sekund. Na sam koniec dodać wanilię lub cytrynę i śmietankę i zmiksować na małych obrotach. Masę serową przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy i wstawić do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika na około 15 min. Później należy zmniejszyć temperaturę do 120 stopni i piec 1 i 1/2 h. Szczerze przyznam, że w moim przypadku nie było to możliwe- gazowe piekarniki bardzo wolno oddają ciepło, więc piekłam swój sernik w 160 stopniach około godziny. Na sam koniec wylać polewę śmietanową i zapiec dodatkowe 10 min. Sernik przestudzić na kratce, a następnie porządnie schłodzić w lodówce- najlepiej całą noc.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...