niedziela, 3 maja 2015

Tort czekoladowo-miętowy


Tort czekoladowo-miętowy, który na zawsze zostanie dla mnie tortem niezgody.

Pierwszy raz

Smak pastylek After Eight albo się kocha albo nienawidzi. Mało kto pozostaje wobec niego obojętny. Znam dwóch największych fanów tych słodyczy, mojego Tatę i mojego chłopaka, który jeśli ma tylko okazję zawsze wybiera miętowe lody, czekolady i batoniki. Przygotowując dla ostatniego urodzinową niespodziankę wiedziałam, że muszę ten smak wykorzystać. Znalazłam na Moich Wypiekach odpowiedni przepis, kupiłam składniki, chytrze ukryłam je w czeluściach lodówki i przygotowałam wymarzony tort. Pierwszy raz wyszłam poza bezpieczny i znany mi teren tortów na biszkopcie ze śmietankowym kremem i kwaskowymi owocami. Tort wyszedł naprawdę wspaniały, mocno czekoladowe ciasto, orzeźwiający, lekki krem i polewa z gorzkiej czekolady. 
Podczas urodzinowej imprezy wszyscy go chwalili, komentowali i prosili o dokładkę, a ja sama w życiu nie byłam bardziej dumna ze swojego wypieku! Czym prędzej chciałam go znów przygotować i umieścić na blogu.

Drugie podejście i totalna katastrofa

Urodziny Taty, fana czekoladowo-miętowych cukierków i miętowych likierów to chyba doskonała okazja do przygotowania tego ciasta, prawda? Znów zabrałam się za "knucie" i skrycie kupowałam składniki dzieląc się z Mamą zadaniami.

Jadąc do domu byłam więc podekscytowana, przekonana że zdjęcia wyjdą wspaniałe, a Tata będzie szczęśliwy. Po wejściu do domu zauważyłam przykryty pod bawełnianą ściereczką kakaowy biszkopt. Wyrośnięty, dostojny i piękny jak nigdy wcześniej i moją Mamę, która chciała podobno odciążyć mnie od obowiązku pieczenia blatów do ciasta. Każdy kto mnie zna wie, że dla mnie to niedźwiedzia przysługa. Kocham piec i lubię wszystkiego sama dopilnować! Łzy cisnęły mi się do oczu, bo umawiałyśmy się na coś innego, a moja Mama musiała postawić na swoim. Zamiast super ekscytującego kulinarnego przeżycia znów robiłyśmy tort o smaku takim jak zawsze: śmietanka, kawa, kakao i kwaśny mus porzeczkowy. 

Nie żeby te smaki były złe, o nie. Są doskonałe, ale zawsze te same. Pieczemy w domu torty przynajmniej 4 razy do roku i zawsze smakują tak samo - albo krem jest kawowy, albo biszkopt nasączony jest kawą i posypany warstwą tartej czekolady, albo śmietanka ma w sobie kawałki czekolady. To nasz domowy cukierniczy comfort zone. Tort prezentował się w ten sposób, śliczny jak zawsze. 





Niestety cały weekend nie mogłam Mamie wybaczyć, że pokrzyżowała mi plany. Docinałam jej w każdym możliwym momencie, złośliwe komentarze same cisnęły mi się na usta, a ja nie mogłam przełknąć tej strasznej dla mnie straty. Całe 2 dni myślałam o torcie i o tym, że muszę koniecznie czym prędzej go upiec i zrobić na złość Mamie. Aż mi wstyd za tę motywację...

Sukces i pełna satysfakcja?

W zeszłą niedzielę wpadli do mnie rodzice. Postanowiłam czym prędzej zabrać się za ciasto. Wstałam o 7, pobiegłam do sklepu i zabrałam się za pieczenie. Towarzyszyły mi mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo cieszyłam się z tego wspaniałego tortu, z drugiej źle mi było z emocjami, które towarzyszyły drugiej "nieudanej" próbie. Postanowiłam przeprosić Mamę za paskudne zachowanie i pełne goryczy docinki dla jej bezpiecznych smaków i rządzenia we własnej kuchni. W końcu to jej kuchnia, a ja nauczyłam się tam prawie wszystkiego. Przy rozmowie dowiedziałam się, że Mamie wcale nie było miło z wspomnieniem nieszczęsnego tortu i było jej zwyczajnie przykro.


Wnioski na przyszłość

Czasem warto opuścić swoją strefę komfortu i spróbować nieco innych wrażeń, smaków i doznań. Nie wolno jednak nikogo zmuszać do czegoś na co nie jest gotowy. Dla jednych zmiana rodzaju masła lub sposobu smażenia jajecznicy to już duży szok, a inni (w tym ja) nie lubią dwa razy chodzić tymi samymi kulinarnymi ścieżkami. Zamiast się boczyć i wzniecać w sobie żar złych emocji, złości i goryczy lepiej po prostu się dogadać. I to tego Was wszystkich zachęcam. Nie pieczcie nikomu na złość, to się zwyczajnie nie opłaca. 

Wracając do tortu...

Jest naprawdę wyjątkowy. Myślę, że posmakuje nawet tym, którzy omijają miętowe lody szerokim łukiem. Wbrew pozorom jest bardzo prosty w przygotowaniu, a prezentuje się naprawdę wspaniale. Nigdy wcześniej nie jadłam podobnego ciasta, intensywnie czekoladowego, gęstego, ale jednocześnie lekkiego jak piórko. Żaden tradycyjny biszkopt nie dorasta mu do pięt! Kto z Was się na niego skusi? Z podanej poniżej proporcji wychodzi tort dla 8-10 osób.



Składniki na formę 18 cm:

Ciasto:
3/4 szklanki mąki pszennej 
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 kostki masła
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
1/3 szklaki kakao
2 średniej wielkości jajka
1/2 szklanki cukru
2-3 łyżki cukru z wanilią
1/3 szklanki kwaśnej gęstej śmietany 18%

WSZYSTKIE SKŁADNIKI MUSZĄ BYĆ W TEMPERATURZE POKOJOWEJ

Masło i czekoladę rozpuścić na małym ogniu lub w kąpieli wodnej, dodać przesiane przez sito kakao, odstawić do przestudzenia.

Mąkę, sodę i proszek do pieczenia przesiać i odstawić.

Jajka ubić z cukrami na gęstą puszystą masę. Dodać przestudzoną czekoladę i zmiksować mikserem.

Następnie dodawać raz łyżkę śmietany, raz łyżkę przesianej mąki z proszkiem i mieszać szpatułką lub łyżką, nie mikserem. Ciasto ma zbitą, dość gęstą konsystencję. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec około 45-50 min w 170 stopniach. Po tym czasie wyłączyć piekarnik i stopniowo studzić ciasto. Najpierw trzymać w zamkniętym piekarniku przez 5-7 min, później delikatnie uchylić drzwiczki na 5-7 min, następnie całkowicie otworzyć drzwi piekarnika. Po 10-15 minutach studzić ciasto na kratce aż będzie lekko ciepłe. Wtedy można je wyjąć z formy i odstawić do całkowitego wystudzenia.

Nasączenie:
1/2 szklanki wody
kilka kropel miętowych (zwyczajnych z apteki za 3 zł)
opcjonalnie likier miętowy*

Kiedy ciasto czekoladowe będzie całkowicie zimne, można je przeciąć ostrym i długim nożem na 3 części. Każdą część delikatnie nasączyć. Ciasto samo w sobie nie jest suche jak biszkopt.
Pamiętajcie, że na wierzch najlepiej będzie się nadawać idealnie płaski spód.
*można też użyć zaparzonej miętowej herbaty lub świeżej mięty

Zielony krem miętowy
250 gramów mascarpone
200 ml śmietanki 36%
1,5 łyżki cukru pudru
1 tubka zielonego barwnika Dr'Oetkera (nie mam doświadczenia z innymi)
krople miętowe do smaku (u mnie około 35-40)

Zimną śmietankę, mascarpone i cukier zmiksować razem, dodać barwnik. Do zielonego kremu dodawać krople do smaku. Krem podzielić na 3 mniej więcej równe części.

Na pierwszy nasączony blat wyłożyć porcję kremu, przykryć drugim blatem i drugą porcją kremu. Na koniec położyć 3 i ostatni blat czekoladowy. Pozostałym kremem udekorować boki. Najlepiej i najwygodniej użyć do tego dużego gorącego noża. Ja zawsze mam w kubeczku wrzątek i moczę w nim przez chwilę nóż i równomiernie rozprowadzam krem.

Czekoladowa polewa
3/4 tabliczki gorzkiej czekolady
2-3 łyżki masła lub oleju kokosowego
3-4 łyżki śmietanki 36%

Masło lub olej kokosowy rozpuścić. Dodać połamaną czekoladę, odstawić aż się zrobi miękka i dokładnie wymieszać z masłem. Na koniec dodać śmietankę. Całość przestudzić przez 5-10 min, aż zacznie gęstnieć. Polewę wylać na sam środek ciasta i nożem równomiernie rozprowadzić po brzegach, aż zacznie spływać i tworzyć fantazyjne wzory. Odstawić do lodówki na co najmniej godzinę. Można udekorować tort listkami świeżej mięty. Moim zdaniem w tej wersji jest najładniejszy.



Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.







11 komentarzy:

  1. Byłoby cudnie, gdyby mi go ktoś upiekł! Jestem zupełne beztalencie kulinarne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Anonimie!
      Wpadnij do mnie, ja kocham piec i sprawiać ludziom radość ;)

      Usuń
  2. ojej, ojej! coś wspaniałego! uwielbiam połączenie mięty i czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się powoli przekonuję do tego połączenia ;)

      Usuń
  3. uwielbiam mięte i czekoladę, moje smaki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacyjnie połączenie smaków:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj niezłe przygody :P Tort miętowy, który stał się kawowym hihi. Ale takie te nasze mamy są, chcą pomóc za wszelką cenę ale czasem.... ale zawsze chcą dooobrze ;) Fajnie, że za trzecim razem znowu powstał miętowy :D Spróbowałabym takie torta z chęcią :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Wiem, że uważasz cały czas na odstępstwa od diety, ale ten tort jest wart grzechu. Naprawdę świetnie smakuje. A co do Mam zgadzam się, że zawsze chcą dobrze ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...