czwartek, 2 lipca 2015

Weselny survival - czyli jak przetrwać wesele i nie zwariować


Cześć!Sezon weselny w pełni, więc dziś podzielę się moimi weselnymi doświadczeniami. Byłam gościem weselnym już 20 razy i obserwowałam przygotowania takiej imprezy z kilku perspektyw. Dzięki tym doświadczeniom stworzyłam listę przykazań, o których należy pamiętać, aby dobrze się bawić na weselu.

Załóż wygodne ubranie
Nawet najpiękniejsza sukienka będzie się kiepsko prezentować, jeśli będzie niewygodna. Naprawdę nie ma sensu inwestować pieniędzy w za ciasne i krępujące ruchy kreacje. Na weselach wcale nie trzeba zakładać wieczorowych sukni, można spokojnie wybrać coś lekkiego i zwiewnego.

Moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem zakładanie najwyższych możliwych szpilek, w których dodatkowo nie potrafi się postawić jednego stabilnego kroku. Zazwyczaj osoby w takich butach po niecałej godzinie od rozpoczęcia imprezy maszerują po spakowane do reklamówki baletki. Amatorszczyzna. Lepiej wybrać wygodne buty na średnim obcasie, w których spokojnie można wytrzymać do 12 w nocy (później i tak nikt nie zwraca na to uwagi) lub od początku być w płaskich butach. Współczesny weselny dresscode daje naprawdę dużo swobody w zakresie stroju.

Szczerze odradzam również w tym punkcie modelującą bieliznę. Do obiadu można jeszcze jakoś w niej wytrzymać, ale później jest to największa katorga!

Jedz połowę porcji

Te kilka krótkich chwil na weselu przed podaniem rosołu to zazwyczaj najbardziej sztywne i nudne momenty imprezy. Wszyscy oglądają się na boki i zastanawiają czy wypada wypić już pierwszy kieliszek wódki czy smętnie czekać na jedzenie, a wtedy pusty brzuch burczy najgłośniej jak tylko potrafi. Warto jednak w tym momencie zrobić chłodną kalkulację - czy się objeść krańcowo przy obiedzie czy jednak zostawić sobie trochę miejsca na inne dania. Ja zawsze jem połowę i próbuję wielu rzeczy przez całą noc.

Nie mieszaj alkoholu, ale pij!

Moda na wiejskie stoły trwa. Nie pamiętam wesela, na którym nie było kącika z wiejską kiełbasą, pieczoną szynką i smalcem oraz pokaźnym zbiorem domowych nalewek i bimbru. Chociaż jestem fanką takich alkoholowych smakołyków, staram się nie napełniać kieliszka bimbrem zbyt często. Mieszanie alkoholu zazwyczaj kończy się źle, dlatego lepiej trzymać się jednego gatunku (sprawdzone na własnej skórze).

Odradzam też całkowitą alkoholową wstrzemięźliwość. Może się tak zdarzyć, że jakieś jedzenie na weselu nie będzie do końca świeże, a alkohol może nas wtedy uratować.

Nie zabieraj osoby towarzyszącej na siłę

Nie wszyscy znajdują swoją drugą połówkę w tym samym czasie i nie ma co się tego wstydzić. Jeśli nie macie partnera lub przyjaciół, z którymi dobrze się czujecie i bawicie, nie ma sensu zapraszać kogoś obcego, aby coś udowodnić rodzinie lub znajomym. Doskonale można bawić się z bratem, siostrą, kuzynami czy znajomymi!

Jeśli jesteś kiepskim tancerzem/tancerką unikaj tańców w parze

Potrafię tańczyć w parze tylko z Tomkiem i z moim Tatą, a tańce z pozostałymi mężczyznami na świecie to dla mnie największa katorga i unikam ich jak ognia! Sprytnie uciekam wtedy do kółka i sprawa rozwiązana. No chyba, że jakiś wujek wyjątkowo chce mi pokazać, że Polka to najlepszy taniec. Na szczęście po tym jak kilka razy podepcze świeżo wypastowane buty zwyczajnie daje sobie spokój.

Pij wodę z cytryną lub mineralną zamiast słodkich napojów 

Dzięki temu unikniesz kaca, a dodatkowo bąbelki nie zabiorą Ci cennego miejsca w żołądku (lepiej w końcu zjeść porcję pieczonej szynki z chrzanem). Im więcej wody tym lepiej dla Twojego ciała. Po powrocie do domu wmuś w siebie najwięcej wody jak tylko możesz i koniecznie postaw butelkę przy łóżku!

Porządnie wymocz stopy po powrocie do domu

Tego triku nauczyła mnie moja Mama, która jest prawdziwym weselnym weteranem i doskonałą tancerką, co więcej - wszystkie imprezy zaczyna i kończy w butach na wysokim obcasie. Dzięki niej zawsze, ale to absolutnie zawsze po powrocie z wesela do miski wsypuje łyżkę soli kuchennej, odrobinę pachnącego żelu pod prysznic i ciepłą wodę, a później moczę stopy przez 10 - 15 min. Cała opuchlizna schodzi, a ja na drugi dzień bez problemu zakładam eleganckie buty.

Jeśli nie chcesz wyglądać jak zombie - zmyj makijaż

Nawet po mocno zakrapianych imprezach, na całkowitym autopilocie zawsze zmywam makijaż. Raz, że dzięki temu skóra się nie starzeje, dwa na drugi dzień wygląda dużo lepiej! W czasie moczenia stóp robię demakijaż (płyn micelarny + waciki wcześniej przynoszę sobie do pokoju). Następnie myję zęby i idę spać.

Po zastosowaniu tych tricków na drugi dzień wstaję wypoczęta i mam ochotę na poprawiny!

A jak Wy radzicie sobie z weselami?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...